środa, 31 grudnia 2014

"Are you Alice?" tom 1, Ikumi Katagiri, Ai Ninomiya

Wydawnictwo: Waneko
Gatunek: shounen/shoujo, akcja, tajemnica, dramat
Rok wydania: 2014

I invite you to the world…

Zapraszam was do świata pełnego absurdów, w którym kot z Cheshire podpuszcza bezimiennego, zagubionego chłopca, by nadał sobie imię. Weźcie udział w morderczej grze, w której wasze imiona definiują zasady. W świecie, w którym każdy ma przydzieloną rolę Królowa Kier może skrócić o głowę nieposłusznych poddanych. Alicja nie ma mocy chronienia niewinnych, ale może zabić Białego Królika. Kapelusznik jest gotów zabić każdego, kto zagrozi Alicji, nawet gdyby miał to być jego pracodawca. Bezdomny kot chodzi swoimi drogami, choć ma panią, która na niego czeka. Księżna cierpi dla Alicji, a Królik ustalający reguły gry, podpisał na siebie wyrok śmierci.

Zapraszam was na szaleńczą karuzelę. Czy  jesteście gotowi by wejść do świata dziwów?

Welcome to Wonderland!

 O istnieniu mangi „Are you Alice?” dowiedziałam się, kiedy Waneko ogłosiło, że zajmie się publikacją tego tytułu. Komiks od razu mnie zaciekawił,  jest on bowiem  reinterpretacją bardzo lubianej przeze mnie baśni Lewisa Carrolla. Już wielokrotnie miałam okazję czytać mangi i książki, w których pośrednio lub bezpośrednio nawiązywano do „Alicji w Krainie Czarów”. Fascynuje mnie fakt, że bajka, która powstała 150 lat temu, jest do dzisiejszych czasów źródłem niegasnących inspiracji dla twórców różnego sortu. Wiedziałam, że komiks autorstwa Ikumi Katagiri i  Ai Ninomiya trafi na moją półkę.

Manga jest adaptacją popularnej audio dramy, czyli - mówiąc zrozumiałym dla niewtajemniczonych językiem – słuchowiska. Scenariusz został stworzony przez Ai Ninomiya, a ilustracjami zajęła się Ikumi Katagiri. Akcja komiksu rozgrywa się w Krainie Czarów, którą zamieszkują bohaterowie książkowego pierwowzoru. Na kartach pierwszego tomu czytelnik spotka Alicję, kota z Cheshire, Kapelusznika, Królową Kier, Księżną, Białego Królika i Mariannę. Choć imiona pozostają te same co w książce brytyjskiego pisarza, to w bohaterach komiksu ciężko jest dopatrywać się rysów, czy charakterów identycznych z postaciami wykreowanymi przez Carrolla. Na pierwszy rzut oka widać, że bohaterowie mangi są mroczni, skomplikowani i skrywają przed czytelnikami wiele tajemnic.

Fabuła mangi opiera się na motywie gry. Nie jest to nowatorski pomysł, ale jego realizacja wyszła autorkom bardzo dobrze. W komiksie podnoszone są ciekawe kwestie psychologiczne i zaliczam to na duży plus. W „Are you Alice?”  można dopatrzyć się interesujących motywów, jak choćby kwestia czegoś, co u Gombrowicza nosiło miano „gęby”. Poprzez przyjęcia określonego imienia postacie komiksu zostają wtłoczone w konkretne role. Każdy bohater podlega innym zasadom i ma inne uprawnienia w grze toczącej się w Krainie Czarów. Postacie pozbawione imion/ról są ignorowane, pozbawione wartości, są niewidoczne dla społeczeństwa. Imię/rola pozwala bohaterom historii zyskać tożsamość i umożliwia im funkcjonowanie w Krainie Czarów. Z toku fabuły dowiadujemy się, że uczestnicy gry, którym nie udało się wykonać powierzonego im zadania, a tym samym nie wypełnili swojej roli, zostali pozbawieni imion i zmienili się w potwory, które naszą miano Żalów.


Czy nietypowej, niepokornej 89 Alicji uda się wypełnić powierzone przez Królową Kier zadanie i stanie się prawdziwą Alicją z Krainy Czarów? Czy poniesie klęskę i  stanie się jednym z  Żalów? Jestem bardzo ciekawa, jak potoczą się dalsze losy bohaterów „Are you Alice?”. Choć po pierwszym czytaniu nie byłam przekonana do tego tytułu, to po drugim manga zdecydowanie zyskała w moich oczach na wartości. Podczas pierwszej lektury, w oczy rzuciła mi się skomplikowana, nieco chaotyczna fabuła, w której pełno jest niedomówień. Podczas drugiego czytania moja uwaga zwróciła się w kierunku szczegółów i dostrzegłam wiele ciekawych rzeczy, które wcześniej mi umknęły.   


Are you ready to become Alice?  





Pierwszy rozdział mangi: KLIK!

czwartek, 25 grudnia 2014

"Sos sojowy dla początkujących" Kirstin Chen

Wydawnictwo: Znak/Między słowami
Liczba stron: 352
Rok wydania: 2014

Gretchen Lin wyjeżdża z Singapuru jako młoda dziewczyna, przekonana, że opuszcza swój rodzinny kraj na zawsze. Jednak kiedy jej małżeństwo zaczyna przechodzić kryzys, podejmuje decyzję o powrocie do Azji.
Na miejscu ponownie odkrywa miejscowe zwyczaje, klimat… i przede wszystkim orientalną kuchnię, a zwłaszcza tajniki produkcji tradycyjnego sosu sojowego, którego receptura była przekazywana w jej rodzinie z pokolenia na pokolenie.
Jednak nie da się żyć w wiecznym zawieszeniu pomiędzy kontynentami. W końcu Gretchen będzie musiała wybrać pomiędzy powrotem do męża i ratowaniem małżeństwa a pozostaniem w Azji na stałe…

„Sos sojowy dla początkujących” to powieść obyczajowa, której akcja rozgrywa egzotycznym Singapurze. Trzydziestoletnia Gretchen Lin, przygotowująca doktorat z muzyki,  wraca ze Stanów Zjednoczonych do rodzinnego domu, po tym , jak odkrywa zdradę męża. Kobieta, która przez lata unikała spotkań z rodziną i przyjaciółmi musi nie tylko odrobić stracony czas, ale i odnaleźć prawdziwą siebie. Kim tak naprawdę jest Gretchen? Czy to ambitna pianistka, czy nadzieja i spadkobierczyni rodzinnej fabryki produkującej sos sojowy? Jak podjąć decyzję, kiedy okazuje się, że wcale się siebie nie zna, kiedy przez większość życia uciekało się przed samym sobą spełniając oczekiwania kogoś innego?

Główna bohaterka powieści jest osobą, którą pragnienia innych osób splątały tak mocno, że ona sam nie umie już oddzielić tego, co jest jej marzeniem, od tego, co zostało jej narzucone przez innych. Niespełniona matka przelała na córkę swe ambicje. Ojciec w subtelny i prawie niezauważalny sposób zaczął wciągać Gretchen w sprawy rodzinnego biznesu. Wujowi i jego synowi, którzy przez lata pracowali w fabryce, nigdy nie podobało się faworyzowanie Gretchen, najpierw przez dziadka Ahkonga, później przez jej ojca, który jako najstarszy syn miał zawsze decydujący głos w sprawach przedsiębiorstwa. W z pozoru idealnej rodzinie nie brakuje kwasów, wzajemnych antypatii i problemów, które zamiata się pod dywan. Jak w rodzinnym tyglu wypełnionym problemami poradzi sobie niezdecydowana Gretchen?

Kirstin Chen napisała powieść o skomplikowanych, międzyludzkich relacjach i poszukiwaniu własnej tożsamości. Opowieść rozgrywa się na egzotycznym tle gorącego i dusznego Singapuru. Czytelnicy, którzy interesują się Azją bez trudy odnajdą kilka kulturalnych smaczków – wysyłanie dzieci na zagraniczne studia, rola najstarszego syna w rodzinie, rodzinna lojalność, która nieraz ponad zdrowym rozsądkiem stawia obowiązek zachowania twarzy.

Kirstin Chen miała całkiem udany debiut literacki.

sobota, 6 grudnia 2014

"Śmiech w chmurach" tom 2, KarakaraKemuri

Tytuł oryginalny: Donten ni Warau
Wydawnictwo: Waneko
Gatunek: akcja, fantasy, historia
Rok wydania: 2014


14 listopada Waneko wydało 2 tom mangi „Śmiech w chmurach”. Druga część sześciotomowej historii stworzonej przez mangaczkę KarakaraKemuri obfituje w sensacyjne wątki, tajemnice, i ciekawe, zróżnicowane postacie.  

Autorka sukcesywnie rozwija wątki, które pojawiły się w pierwszym tomie opowieści – mamy więc wątek związany ze wzrostem przestępczości wynikającym z przemianami społecznymi i kulturowymi zachodzącymi w Japonii, oraz wątek fantastyczny związany z poszukiwaniem „Naczynia Orochiego”. KarakaraKemuri wprowadziła w tym tomie nowe postacie, a także zaczęła uchylać lekko rąbka tajemnic skrywanych przez bohaterów. Drobne elementy układanki zostały ujawnione, jednak mangaczka nadal trzyma karty przy orderach. Szczątkowe informacja, które otrzymuje czytelnik zaskakują i rozbudzają wyobraźnię. Ostatnie kadry drugiego tomu zakończone mocnym cliffhangerem są szczególnie zaskakujące. Rysowniczka zdecydowanie wie jak budować i utrzymywać napięcie. KarakaraKemuri wie co zrobić, by zaciekawić czytelnika i skłonić do sięgnięcia po kolejny tom.

„Śmiech w chmurach” jest mangą sensacyjną, naturalną koleją rzeczy jest więc obecność sceny walk i treningów w komiksie. Głównymi oponentami bohaterów są przede wszystkim przestępcy i wyjęci spod prawa samurajowie, którym nie podobają się zmiany zachodzące w Japonii. Tym razem bracia chmur będą musieli zmierzyć się z mordercą, który pragnie dostać się do więzienia chronionego przez ród Kumou. Do walki włączy się mieszkający z rodzeństwem Shirosu oraz specjalny oddział armii „Yamainu”, na czele którego stoi Sousei Abe będący potomkiem rodu, do którego należał Hirari (bohater pobocznej historii zawartej w pierwszym tomie mangi). Umiejętności mordercy, a także jego wiedza dotycząca istnienia Orochiego pozwalają przypuszczać, że atakujący opiekunów Świątyni Chmur przestępcy okażą się w przyszłości kimś więcej niż tylko wyjętymi spod prawa banitami. Czuję, że wątek więzienia i potężnych kryminalistów walczących z braćmi będzie w jakiś sposób splatał się z wątkiem fantastycznym.

 Nastrój, który panuje w komiksie waha się między tragedią a komedią. Podniosłe, poważne sceny są poprzeplatane z komediowymi wstawkami. KarakaraKemuri duszny, przytłaczający nastrój mangi przełamuje przy pomocy zabawnych scen, w których dominuje komizm sytuacyjny (epizod z Tenką, który przebrał się za kobietę i śledził Chuutarou rozbawił mnie do łez). Dzięki ich obecności czytelnik ma chwilę odpoczynku, a sceny o poważniejszym, podniosłym wydźwięku nabierają dodatkowej wagi, wywierają tym samym większe wrażenie na odbiorcy.
 
„Śmiech w chmurach”, z tego co widzę, zapowiada się na naprawdę dobrą mangę. Bardzo podoba mi się w tym tytule kreacja bohaterów. Lekkoduch Tenka i naiwny Chuutarou stają w opozycji do poważnego, pogrążającego się stopniowa w depresji Soramaru oraz nieufnego, cichego Shirou, o którym uzyskujemy w tym tomie dodatkowe informacje. W drugim tomie komiksu pojawiło się wiele nowych postaci, które zdecydowanie będą miały nielichy udział w dalszym rozwoju tej historii. Mam wrażenie, że mangaczka szykuje dla czytelników wielowarstwową, zaskakującą intrygę, w której wątek fantastyczny będzie stopniowo wybijał się na pierwszy plan.

Fabuła, bohaterowie i kreska „Śmiechu w chmurach” trafiły w mój gust.  Z niecierpliwością będę oczekiwała premiery kolejnego tomu.  



 Kilka słów o technicznej stronie wydania: 

Komiks jest niestety mocno sklejony i brak w nim wewnętrznych marginesów. Pod śliczną, matową obwolutą mamy zamieszczone dwie zabawne Yonkomy oraz plan domu rodziny Kumou. Dwie pierwsze strony – jedna przedstawiająca trzech braci i druga zawierająca spis treści – są kolorowe. W tekście nie dostrzegłam żadnych błędów. Tłumaczenie czytało się przyjemnie i bez zgrzytów. Wszystkie onomatopeje zostały elegancko wyczyszczone. W tekście znalazły się przypisy, które zapisano niestety bardzo małą, ledwo widoczną czcionką. Wychodzi na to, że jedynymi minusami tego tytułu jest brak marginesów i miniaturowe przypisy, cała reszta jest bez zarzutu.