poniedziałek, 28 września 2015

"Tam, gdzie śpiewają pawie, czyli jak poślubiłam indyjskiego księcia" Alison Singh Gee

Wydawnictwo: Znak/Między słowami
Liczba stron: 350
Rok wydania: 2013

To była miłość od pierwszego wejrzenia, a przy okazji prawdziwa rewolucja w życiu Alison. Kiedy na jej drodze stanął Ajar, wiedziała, że są sobie przeznaczeni. Wiedziała, że dzielą ich różnice kulturowe. Ale nie przewidziała, że ukochany jest księciem, a jego rodzina mieszka w pałacu. Na dodatek hinduskie zwyczaje i tradycje przyprawiają ją o zawrót głowy. Czy żona księcia może być szczęśliwa?



„Tam, gdzie śpiewają pawie, czyli jak poślubiłam indyjskiego księcia” nie jest obszerną publikacją. Przeczytanie kilkuset stron kieszonkowego wydania nie powinno zając mi wiele czasu, tymczasem książkę Singh Gee mordowałam przez blisko miesiąc. Utwór, w którym spodziewałam się znaleźć nastrojową, romantyczną opowieść z nawiązaniami do indyjskiego orientu, okazał się nudną prozą, w której autorka wylewa głównie swoje żale i rozterki. Pisarka nie wystawiła sobie zbyt chlubnej wizytówki - Alison Singh Gee, którą poznaje czytelnik, jawi się jako małostkowa, próżna i zachłanna kobieta, dla której priorytetem są pieniądzem i wysoka pozycją społeczną.

„Tam, gdzie śpiewają pawie” przybiera formę pamiętnika. To zapis wspomnień Amerykańskiej reporterki pochodzenia chińskiego, która przeniosła się do Hongkongu i tam znalazła miłość swego życia – indyjskiego korespondenta o arystokratycznym pochodzeniu, Ajaya. Alison z kart książki to postać dość płytka. Kobieta ma bogatego chłopaka, dni mijają jej na uczestniczeniu w bankietach, spotkaniach z bogatymi znajomymi i zakupach w ekskluzywnych butikach. Kiedy do jej życia wkracza Ajay, sytuacja materialna dziennikarki diametralnie się zmienia. Porzuca ona dotychczasowego partnera i przenosi się do  niewielkiego, wynajmowanego mieszkanka. Zmianie sytuacji życiowej towarzyszy mnóstwo rozterek dotyczących finansów. Kobieta ciągle narzeka, że musiała zrezygnować z luksusów (z wizyt w restauracjach, z uczestnictwa w rejsach, z podróżowania taksówką). Allison jawi się jako istota niezwykle interesowana, dla której pieniądze stanowią najważniejsza wartość w życiu – taki wizerunek kobiety podkreśla scena, w której dowiaduje się, że Ajay wywodzi się z upadłej arystokracji i jest posiadaczem indyjskiej posiadłości haweli. Wstyd spowodowany zmianą stopy życiowej przekształca się w zachwyt – wydaje się, że bohaterce bardziej zależy na pałacu niż na narzeczonym.

„Tam, gdzie śpiewają pawie” to przeciętny, momentami bardzo irytujący utwór, w centrum którego stoi niezbyt sympatyczna bohaterka. Choć w książce pojawiają się pewne elementy kultury Indii, to Alison Singh Gee nie poświęca im głębszej refleksji, nie próbuje ich przybliżyć czytelnikowi – najważniejsza jest ona i jej dziecięce marzenie zamieszkania w indyjskim pałacu. Ciągłe czytanie o materialnych dylematach bohaterki męczyło mnie i odbierało przyjemność z lektury.  


Książa przeczytana w ramach wyzwania 2015 Reading Challenge, książka z fabułą opartą na prawdziwej historii.