wtorek, 23 sierpnia 2016

"Lady detective" tom 1, Jeon Hey-jin, Lee Ki-ha

Wydawnictwo: Yumegari
Gatunek: kryminał, komedia, shoujo
Rok wydania: 2016


„Lady detective” jest komiksem, który niezwykle pozytywnie mnie zaskoczył. To świetna opowieść utrzymana w konwencji klasycznego kryminału w stylu historii o Sherlocku Holmesie, w której autorki zadbały o detale historyczne i budowanie odpowiedniego klimatu.

Przenosimy się do wiktoriańskiej Anglii, gdzie poznajemy tytułową damę detektywa – młodą i niesforną Elizabeth „Lizzy” Newton, inteligentną autorkę kryminałów piszącą pod pseudonimem Logic Docens. Podczas popołudniowej herbatki, na której obecna jest bohaterka samobójstwo popełnia brat gospodyni. Wszyscy są przekonani, że Thomas targnął się na życie z powodu zawodu miłosnego. Jedynie bystre oczy Lizzy rejestrują detale, które przeczą tej tezie…

Zagadka kryminalna, która pojawia się w pierwszym tomie manhwy nie należy do kategorii wyrafinowanych, wielowątkowych spraw – rozwiązanie zagadki, z perspektywy głównej bohaterki, jest proste i nie sprawia jej większych problemów, czego nie można powiedzieć o stróżach prawa, którzy z dużym powątpiewaniem przyjmują ustalenia ekscentrycznej damy mającej szczęście zbadać miejsce zbrodni zanim funkcjonariusze Scotland Yardu się pojawili.   

Lizzy zapowiada się na interesującą i złożoną postać - z jednej strony to nowoczesna dziewczyna, którą drażnią panujące wokół przesądy dotyczące kobiet, z drugiej zachowuje ona wierność pewnym społecznym konwenansom. Na razie trudno stwierdzić czy jest to tylko poza, którą walcząca o swoją niezależność Lizzie przyjmuje przebywając w towarzystwie, by oszczędzić sobie nieprzyjemnych komentarzy socjety i uciąć próby swatania, czy rzeczywiście ścierają się w bohaterce dwa niemal wykluczajże się poglądy – potrzeba emancypacji i pragnienie bycia niezależną kobietą traktowaną na równi z mężczyznami z przeczącym idei społecznej równości mocno zaznaczonym poczuciem tożsamości klasowej, która każe bohaterce z niejakim dystansem emocjonalnym traktować pracującego dla niej kamerdynera Edwina White’a, którego status w jej domu nie jest do końca jasny.

Postać „asystenta” Lizzie jest równie ciekawa, jak sama niesforna bohaterka. Tak naprawdę  po lekturze pierwszego tomu nie do końca wiadomo, jaką rolę w życiu rodziny Newtonów przyszło pełnić White’owi. Dla dziewczyny Edwin jest przede wszystkim sługą – kamerdynerem, a zarazem pomocnikiem, który dzięki swym umiejętnością pomaga jej w zabezpieczeniu dowodów. Zdaje się, że mężczyzna pełni również rolę jej opiekuna, jest głosem zdrowego rozsądku, kiedy młoda dama daje się zbytnio ponieść swoim pasjom lub porywczemu charakterowi. Pozostała służba traktuje Edwina z dużym szacunkiem i tytułuje paniczem. Socjeta postrzega go natomiast jako dżentelmena, uzdolnionego prawnika, który z niewiadomych przyczyn zrezygnował z wspaniale zapowiadającej się kariery. Edwin White ma w sobie nutę tajemniczości, która intryguje.

Historię napisaną przez Jeon Hey-jin i zilustrowaną przez Lee Ki-ha skradły dla siebie trzy postacie. Obok wspomnianej powyżej pary głównych bohaterów pojawił się jeszcze wybitny inspektor Charles B. Grey, który zapewne jeszcze nie raz zaznaczy swą obecność w fabule komiksu. Odnoszę wręcz wrażenie, że Grey stanie się jedną z centralnych postaci.

Jestem oczarowana pierwszym tomem „Lady detective”. Jeon Hey-jin i Lee Ki-ha stworzyły naprawdę interesujący komiks kryminalny, w którym nie zabrakło miejsca na zabawne oraz trącące subtelnym romantyzmem sceny. Duży format publikacji pozwolił w pełni cieszyć się urokiem ślicznych ilustracji.  Zdecydowanie będę kontynuowała przygodę z „Lady detective”.

13 komentarzy:

  1. Chciałam kupić, ale stwierdziłam, że jednak wypożyczę z mangowej biblioteki. O, widzę, że znów będzie schemat tych głupich glin/Scotland Yardu -_- Jak miło, że mamy dziewczynę wyzwoloną, ale z drugiej strony obawiam się, że będzie się to trochę kłóciło z realiami. Mam nadzieję, że bohaterka będzie miała choć trochę problemów w tej kwestii.
    Jestem bardzo wymagająca, jeśli chodzi o kryminały, więc niepokoi mnie, że intryga jest prosta, ale to pewnie tylko takie wprowadzenie i dalej będzie ciekawie.
    Powinnam zabrać się do czytania, skoro tak zachwalasz...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po lekturze pierwszego tomu nie odniosłam wrażenia, że charakter bohaterki kłóci się z realiami. Lizzy nie godzi się z opiniami umniejszającymi intelekt kobiet, ma dość mocny charakter, ale stosuje się do przepisów etykiety. Jej "wyzwolenie" dotyczy przede wszystkim sfery przekonań i uaktywnia się, kiedy na jej drodze pojawia się interesująca zagadka kryminalna.

      Zachowanie Elizabeth jak najbardziej budzi zdziwienie obserwatorów, część z nich uważa nawet, że wymaga lekarskiej konsultacji ;)

      Pisząc o prostocie wątku kryminalnego, miałam na myśli głównie szybkość z jaką bohaterowie doszli do odpowiednich wniosków - nie mamy tu do czynienia z wielowątkowym śledztwem, wieloma poszlakami i kilkoma podejrzanymi. Wątek kryminalny zostaje zamknięty w tym tomie.

      Jeśli masz możliwość wypożyczania manhwy z biblioteki, to może zapoznaj się w ten sposób z pierwszym tomem. Sprawdź, czy odpowiada Ci charakter historii, poziom zagadki kryminalnej i dopiero wtedy zdecyduj czy warto zainwestować w swój egzemplarz. Przeglądałam opinie o "Lady detective" i wiem, że nie każdemu spodobała się postać Lizzy, niektórym czytelnikom przeszkadzały również komediowe wstawki, które mnie na przykład bardzo przypadły do gustu.


      Usuń
    2. Jestem już po lekturze i na razie manhwa mi się podoba :D Głowna bohaterka jest naprawdę rozbrajająca, faktycznie, innym osobom wtykanie paluchów do rany postrzałowej wydaje się szalone.
      Bez tych komediowych wstawek byłoby zbyt nudno, a Lizzy byłaby zbyt wyidealizowana, a tak mamy złoty środek.
      Przemawia do mnie ta bohaterka, widać, że autorki mają dystans do swojej twórczości.
      Zdziwiło mnie też, że w zasadzie realia świata i epoki są całkiem dobrze przedstawione, a jeśli są jakieś pomyłki, to autorki sa tego świadome i piszą o nich w posłowiu.

      Usuń
    3. Cieszę się, że komiks Ci się spodobał :)

      Usuń
  2. Brzmi świetnie! Zainteresowałam się tym komiksem już przy okazji zapowiedzi, ale nie miałam okazji się zapoznać. Świetnie więc przekonać się, że rzeczywiście jest obiecujący. Chyba zaczekam aż będą jakieś dwa-trzy tomy na rynku i kupię większą próbkę. Z drugiej strony, mam mnóstwo pozaczynanych takimi dwoma-trzema tomami serii, które powinnam dokończyć, chociaż to ma tylko sześć tomów, więc gładko pójdzie (to samo mówiłam przy śmiechu w Chmurach, którego do dziś nawet nie tknęłam ;_; )
    Anyway, dzięki za ten tekst, dopisuję do listy zakupów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lekturę Śmiechu zakończyłam na razie na czwartym tomie. Manga bardzo mi się podoba, ale jakoś zwlekam z dokończeniem serii.

      Również mam mnóstwo pozaczynanych serii, które czekają na dokończenie.

      Usuń
  3. a ja mam swój tomik odkąd już wyszedł, ale czasu żeby go przeczytać już nie ;A;

    OdpowiedzUsuń
  4. Sherlock w spódnicy. Więcej mi nie trzeba <3 Miałam to kupić, ale teraz już zdecydowanie będzie w paczce. :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam wiktoriańską Anglie i Sherlocka Holmsa!
    Nominowałam Cie do LBA! http://recenzjebrunetki.blogspot.com/2016/09/liebster-blog-award-3.html

    OdpowiedzUsuń
  6. Słyszałam o tej manhwie, ale nie czytałam. Bardzo mnie zachęciłaś, na pewno sięgnę, zwłaszcza, że lubię takie klimaty :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Witam, moją pasją jest robienie szablonów tematycznych. Jeśli jesteś zainteresowana współpracą i chcesz mieć wymarzony szablon - zapraszam na mojego bloga ronniecreators.blogspot.com ✎ Moje prace możesz zobaczyć w zakładce SZABLONY // PORTFOLIO. Jeśli nie lubisz tego typu, komentarzy po prostu go zignoruj albo usuń :) Pozdrawiam, Ronnie Weasley ✄

    OdpowiedzUsuń