W TEJ WITRYNIE SĄ WYKORZYSTYWANE PLIKI COOKIE, KTÓRYCH GOOGLE UŻYWA DO ŚWIADCZENIA SWOICH USŁUG I ANALIZOWANIA RUCHU. TWÓJ ADRES IP I NAZWA KLIENTA UŻYTKOWNIKA ORAZ DANE DOTYCZĄCE WYDAJNOŚCI I BEZPIECZEŃSTWA SĄ UDOSTĘPNIANE GOOGLE, BY ZAPEWNIĆ ODPOWIEDNIĄ JAKOŚĆ USŁUG, GENEROWAĆ STATYSTYKI UŻYTKOWANIA ORAZ WYKRYWAĆ NADUŻYCIA I NA NIE REAGOWAĆ

piątek, 21 lipca 2023

"Srebrny Trójkąt" Moto Hagio

Wydawnictwo J.P.F
Gatunek: science fiction, tajemnica, josei
Rok wydania: 2015

 

„Srebrny Trójkąt; autorstwa Moto Hagio to przepięknie narysowana manga science fiction, która w niesamowicie ciekawy sposób łączy ze sobą magiczną, oniryczną atmosferę z wątkami fantastycznonaukowymi.

Od pierwszych storn komiksu czytelnik zostaje wrzucony w dziwną, pełną tajemnic i niedopowiedzeń historię, w której centrum znajduje się tajemnicza planeta Srebrnego Trójkąta i jej niezwykli, kochający muzykę mieszkańcy. Razem z głównym bohaterem Marleyem, mieszkańcem układu słonecznego Niebieskie Ucho, będziemy podążać przez czas, przestrzeń i sny śladami nieuchwytnej muzyczki Lagtorin, by odkryć sekret rasy zamieszkującej niegdyś tę mityczną, okrytą mrokiem planetę, której ostatni przedstawiciel zmarł ponoć trzydzieści tysięcy lat temu.

„Srebrny Trójkąt” to tytuł o skomplikowanej, wypełnionej sekretami i niemal detektywistycznej fabule, w której zacierają się granice między czasem i przestrzenią, dlatego lektura wymaga skupienia i dokładnego śledzenia poszczególnych wątków. Moto Hagio zauroczyła mnie złożonością stworzonej przez siebie opowieści, w której każdy wątek został bardzo dokładnie przemyślany, by w rezultacie dać spójną, fascynującą opowieść, która zachwyciła mnie panującą w niej niemal baśniową atmosferą. Bardzo podobało mi się połączenie typowych wątków fantastycznonaukowych (np. podróże międzyplanetarne oraz podróże w czasie, klonowanie, obecność wieloświatów) z wątkami, które mocno kojarzyły mi się z realizmem magicznym (wątek muzyczny, wędrujące sny, niezwykłe umiejętności Lagtorion) oraz wplecenie do opowieści wątków szpiegowsko-politycznych.

„Srebrny Trójkąt” to niesamowicie bogata pod względem treści, złożona opowieść, to zdecydowanie ten rodzaj mangi, która skłania do refleksji i dokładnego analizowania wszystkich wątków w trakcie czytania i jeszcze długo po odłożeniu komiksu na półkę.

 

 

sobota, 19 listopada 2022

"Bullet train. Zabójczy pociąg" Kōtarō Isaka

Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Liczba stron 408
Rok wydania: 2022

Mroczny thriller najpopularniejszego obecnie japońskiego autora, w którym sieć krzyżujących się spisków trzyma w napięciu do ostatniej stacji

Akcja toczy się równie szybko, jak szybko jedzie japoński pociąg Shinkansen, do którego wsiadło dziewięciu zawodowych morderców i jeden amator. Profesjonaliści zyskują twarze zwykłych, z pozoru niewyróżniających się ludzi, a amator, który jest jeszcze uczniem gimnazjum, planuje skomplikowaną intrygę z piekła rodem…

Profesjonalni zabójcy wsiadają do tego samego pociągu, nie wiedząc o sobie nawzajem, ale czy to przypadek? I kto dojedzie do celu żywy? Czy Nanao, nazywany również Biedronką, największy pechowiec w branży, pracujący z tajemniczą Marią? Czy straszny, lecz równocześnie komiczny duet Mandarynka i Cytryna, którzy są najlepsi na rynku? Oprócz nich do poszukiwań walizki pełnej pieniędzy dołącza Książę, bezwzględny, wyrafinowany młodociany władca i Kimura, który znalazł się w pociągu, żeby pomścić synka. Ale to dopiero czwórka, nie licząc Księcia, poza nimi na pokładzie pociągu ukrywa się w tłumie pasażerów jeszcze pięciu innych morderców, a na ostatniej stacji czeka okrutny szef mafii...

„Bullet train. Zabójczy pociąg” autorstwa Kōtarō Isakiego jest drugim tomem trylogii „Hitman”, której akcja krąży wokół japońskiego półświatka oraz morderców do wynajęcia. Cykl powieści został rozbudowany również o serię mangową „Maoh: Juvenile Remix” zilustrowaną przez Megumi Ōsuga.  „Bullet train”, a właściwie „Maria Beetle”, bo tak brzmi oryginalny tytuł książki, to powieść, która w Japonii ukazał się w roku 2010. Międzynarodowy rynek wydawniczy tytułem zainteresował się stosunkowo niedawno, kiedy to pojawiła się informacja o tym, że doczeka się on amerykańskiej ekranizacji, w której zagrają gwiazdy Hollywood (film światową premierę miał 14 sierpnia 2022).

Akcja tego przepełnionego specyficznym, czarnym humorem thrillera rozgrywa się w super szybkim pociągu Shinkansen, który wyrusza z Tokio do Morioki. Historia skupia swoją uwagę na pięciu głównych postaciach – przestępcach oraz ludziach wątpliwej moralności, którzy wsiedli do pociągu, by wykonać powierzone im przez pracodawców zlecenia (Mandarynka, Cytryna, Biedronka) lub  zrealizować swoje własne cele (Książę, Kimura). Nici pozornie niezwiązanych ze sobą opowieści ze strony na stronę zaczynają się ze sobą coraz mocniej splatać, tworząc unikalną, pełną zwrotów akcji, nieco szaloną, ale diablo zajmującą historię.

„Bullet train. Zabójczy pociąg” jest niesamowitą, trzymającą w napięciu, przepełnioną wielowarstwowymi intrygami powieścią, której fabuła porwała mnie niczym tornado. Jestem fanką motywu odizolowanych/ zamkniętych miejsc, które stają się pułapką dla bohaterów, a właśnie tym dla piątki pasażerów stał się pędzący do Morioki pociąg. Szalenie podobało mi się umieszczenie akcji powieści w tak niebanalnej lokalizacji.

Kōtarō Isaki wykreował całą plejadę nietuzinkowych bohaterów i to kolejny – obok miejsca akcji - plus jego książki. Choć główni bohaterowie są przestępcami, to zostali oni tak przedstawieni, że nie sposób było nie poczuć do nich nici sympatii (wyjątkiem w tym względzie pozostał dla mnie jedynie Książę).

„Bullet train. Zabójczy pociąg” polecam czytelnikom poszukującym nieszablonowych thrillerów, a także miłośnikom japońskiej literatury popularnej.

niedziela, 4 lipca 2021

"I love Korea. K-pop, kimchi i cała reszta" Daniel Tudor

Wydawnictwo Mova
Liczba stron: 314
Rok wydania 2021
 
Daniel Tudor, brytyjski pisarz oraz dziennikarz, zabierze Cię w podróż po najbardziej modnym w dzisiejszych czasach kraju, jakim jest Korea Południowa. "I love Korea. K-pop, kimchi i cała reszta" to pozycja zarówno dla osób, które interesują się tym krajem, jak i dla tych, którzy dopiero chcą go poznać. Autor ukazuje nam całkiem inny świat - kolorowy Seul, pyszne uliczne jedzenie czy wpadający w ucho K-pop.

W książce dostajemy dodatkowo ciekawy przewodnik po Seulu i jego atrakcjach, co pozwala ukazać w bardziej wizualny sposób to piękne, zróżnicowane kulturowo miasto. Autor tłumaczy nam także symbole, którymi się posługują Koreańczycy, i prezentuje obyczaje występujące w tym interesującym kraju. Wielu młodych ludzi za sprawą popularnego zespołu o nazwie BTS obiera sobie Koreę za cel podróży czy wakacji. "I love Korea" to zatem idealna propozycja przed wyjazdem, umożliwiająca poznanie miejscowej kultury, podsuwająca wiele ciekawostek i ukazująca specyfikę zachowań społecznych oraz podejście do obcokrajowców.
 
Od lat fascynuje mnie orientalna kultura państw azjatyckich. Dzięki książce otrzymanej od księgarni Tania Książka, mogłam ostatnio pogłębić swoją wiedzę o Korei Południowej - fascynującym i dynamicznie rozwijającym się państwie, w którym nowoczesność idzie pod rękę z tradycyjnymi wartościami konfucjańskimi.

„I love Korea. K-pop, kimchi i cała reszta” Daniela Tudora to tytuł dla każdego, kto chciałby dowiedzieć się nieco  więcej o Korei Południowej. Książka została podzielona na dziesięć rozdziałów, w których autor opowiada o koreańskiej tożsamości, Korei tradycyjnej i nowoczesnej, koreańskiej mani internetowej, społeczeństwie i życiu codziennym, pracy i zabawie, muzyce, kinie i telewizji. Ostatni rozdział został poświęcony polecany przez autora atrakcjom turystycznym położonym w Korei Południowej, znalazło się w nim również miejsce na podrozdział o atrakcjach turystycznych Korei Północnej.

Książka Tudora to zbiór krótkich tekstów poruszających niesamowicie różnorodną tematykę, treść stanowi swoistą pigułkę wiedzy o gospodarce, historii, kulturze Korei. Są w tej książce fragmenty, które żywo mnie interesowały i takie, które mnie nudziły – takimi fragmentami były dla mnie szczególnie te poświęcone zagadnieniom politycznym i gospodarczym. Z największym zaciekawieniem czytałam natomiast  o życiu codziennym i zwyczajach Koreańczyków.   

Kilka lat temu słuchałam bardzo dużo k-popu oraz oglądałam sporo koreańskich dram. W książce znalazłam sporo ciekawostek dotyczących przemysłu rozrywkowego, „produkcji” k-popowych gwiazd, lepiej zrozumiałam również obecne w koreańskich serialach motywy. Jednym z ciekawszych wątków poruszanych przez Tudora - który dość często pojawiał się w oglądanych przeze mnie filmach - był między innymi pracowniczy rytuał picia i związane z nim aspekty społeczne.

„I love Korea. K-pop, kim chi i cała reszta” to ciekawa pod względem treści,  pięknie wydana pozycja. Teksty zostały opatrzone pokaźną liczbą kolorowych zdjęć, które doskonale je ilustrują i znacząco ułatwiają ich odbiór.  Jeśli interesuje was Korea Południowa, to sądzę, że ta książka może Was zainteresować i całkiem fajnie wprowadzić w świat koreańskiej kultury. Sięgając po nią, miejcie jednak na uwadze, że była pisana w roku 2014, więc niektóre z zawartych w niej informacji nie są już aktualne, dlatego nie należy traktować tej pozycji jako przewodnika po Korei, choć autor wskazuje w swej książce wiele interesujących miejsc, które poleca  odwiedzić. Dziś książkę Tudora należy odczytywać  przede wszystkim jako zbiór reportaży przepełnionych ciekawostkami przybliżającymi zachodniemu czytelnikowi złożoną i niezwykłą kulturę tego azjatyckiego państwa zbudowanego na kontrastach. 

Więcej ciekawych nowości znajdziecie w księgarniTaniaKsiazka.pl. Polecam zajrzeć do działu Literatura Faktu, gdzie znajdziecie wiele ciekawych zbiorów reportaży. 

 

Tekst został opublikowany również na moim głównym blogu Zaczarowane Strony.

poniedziałek, 30 listopada 2020

"Wielka wojna zodiaku" tom 1, Akira Akatsuki, NISIOISIN, Hikaru Nakamura

Wydawnictwo: Kotori
Gatunek:, akcja, shounen, battle royale
Rok wydania: 2020

Pierwszy tom „Wielkiej wojny zodiaku” to krwawy shounen, który dość mocno skojarzył mi się z „Battle Royale”. Podobnie, jak w utworze Koushuna Takamiego, fabuła komiksu opiera się na brutalnej walce o przetrwanie pomiędzy grupą osób umieszczonych w konkretnej lokalizacji – w wypadku „Battle Royale” była to wyspa, tutaj mamy ewakuowane na potrzeby walk miasto.  Rdzeń pomysłu na opowieść zachowano, zmieniły się tylko rekwizyty. Zamiast grupy nastolatków mamy  dwunastu bohaterów reprezentujących chińskie znaki zodiaku. Zamiast przymusu pojawia się dobrowolna walka o sławę i nagrodę, którą jest spełnienie dowolnego życzenia. Zamiast zakładać dyscyplinujące obroże na szyjach, bohaterowie połykają klejnot z trucizną, który ich zabije po upływie 12 godzin, a którego odebranie pozostałym uczestnikom jest jednym z wymogów zwycięstwa.

Na pierwszy rzut oka fabuła mangi nie wydaje się w żaden sposób interesująca. Ot, przeciętna rąbanka z dużą ilością fanserwisu - szczególnie jeśli chodzi o projekty postaci kobiecych i ich strojów, choć nie tylko (Królik również ma dość sugestywne wdzianko). Ciekawie zaczyna się robić natomiast wtedy, kiedy okazuje się, że bohaterowie nie posługują się jedynie bronią, a posiadają również unikalne, magiczne zdolności, które mogą doprowadzić ich do zwycięstwa. Z czasem czytelnik przekonuje się również, że postacie są niezłymi strategami, którzy potrafią zaskoczyć i ostatecznie trudno jest wytypować zwycięzcę konkretnej potyczki.

„Wielka wojna zodiaku” to w mojej opinii mocno brutalny tytuł skierowany do dojrzałego czytelnika i zastanawiam się, dlaczego nigdzie na okładce nie znalazła się informacja o ograniczeniach wiekowych. W komiksie jest dużo mocnych, krwawych scen. Przyznam, że po lekturze początkowych stron nie byłam pewna, czy mam ochotę sięgnąć po kolejne części tego tytułu. Smaczki w postaci magicznych mocy bohaterów i fakt, że rozgrywka pomiędzy postaciami wcale nie jest tak oczywista, jak mogłoby się wydawać, zachęciły mnie jednak do dalszego zgłębiania tej historii. Jestem ciekawa, który z bohaterów okaże się mistrzem strategii i wygra tytułową wojnę zodiaku. Niewątpliwym atutem tego tytułu jest równie to, że komiks zamyka się w czterech tomach, więc można mieć pewność, ze historia nie została rozwleczona.  

Dla mnie ten komiks to dla mnie takie typowe guilty pleasure.

środa, 22 lipca 2020

"Ukochane równanie profesora" Yoko Ogawa

Wydawnictwo Tajfuny
Liczba stron: 240
Rok wydania: 2019

Jak przystało na wybitnego matematyka, Profesor ma swoje dziwactwa. Pewnego dnia w progu jego domu pojawia się nowa gosposia z synem, od tej pory nazywanym pieszczotliwie Pierwiastkiem. Wspólne życie pokaże, że znacznie łatwiej napisać skomplikowane równanie niż ułożyć relacje z drugim człowiekiem. Językiem, który pozwoli im zbudować namiastkę rodziny, stają się matematyka i baseball. Ale swoją relację będą musieli odbudowywać co osiemdziesiąt minut…

Ukochane równanie profesora Yōko Ogawy zostało wyróżnione pierwszą w historii nagrodą Hon’ya Taishō, przyznawaną przez japoński kolektyw księgarzy. Ta kameralna opowieść do dziś pozostaje bestsellerem i uznawana jest za jedną z najukochańszych powieści współczesnej Japonii.

Po kilku latach przerwy ponownie sięgnęłam po literaturę japońską. „Ukochane równanie profesora” jest powieścią, której lektura przypomniała mi, jak różna od prozy europejskiej potrafi być literatura piękna tworzona w kraju kwitnącej wiśni.

Fabuła najnowszej na polskim rynku wydawniczym powieści Yoko Ogawy (w Japonii wydanej po raz pierwszy w 2003 roku) jest prostą i niezwykle subtelną opowieścią o relacji, jaka rodzi się pomiędzy profesorem matematyki a jego gosposią i jej synem nazywanym przez mężczyznę Pierwiastkiem. Relacji niezbyt prostej, bo obarczonej niezwykłą przypadłością Profesora, którego pamięć po 80 minutach ulega restartowi, a mężczyzna znów musi przyzwyczajać się pracującej dla niego kobiety. „Ukochane równanie profesora” to także utwór o miłości do matematyki, która dla chorego stała się swoistego rodzaju pomostem, dzięki któremu próbuje nawiązać kontakt z ludźmi wymykającymi się jego pamięci, jak przesypujący się między palcami piasek.

Bohaterowie Yoko Ogawy, jak przystało na Japończyków, nie należą do postaci wylewnych, cechuje ich powściągliwość w wyrażaniu emocji i działaniu.  Czytelnik rodzącą się między postaciami wieź odczytuje głownie z ich zachowania i gestów. Cała opowieść rozwija się w spokojnym, wręcz monotonnym tempie. Język utwory charakteryzuje oszczędność i prostota, choć nie brak w warstwie narracyjnej swoistej poetyckości – zwłaszcza we fragmentach opisujących piękno i niezwykłą harmonię obecną w hołubionej przez tytułowego bohatera matematyce.

Historia  wykreowana przez Yoko Ogawę zdecydowanie ma w sobie pewną dozę uroku, ale daleka jestem od zachwytów – może wynika to z faktu, że po lekturze kilku bardzo pozytywnych recenzji „Ukochanego równania profesora”  miałam zbyt wysokie oczekiwania w stosunku do tej książki.

niedziela, 10 czerwca 2018

"Chłopiec z latawcem" Khaled Hosseini

Wydawnictwo Albatros
Liczba stron: 416
Rok wydania: 2018

Afganistan, lata 70. Dwunastoletni Amir, syn zamożnego Pasztuna z Kabulu, wychowuje sie w domu bez kobiet. By zyskać uznanie w oczach ojca, wygrywa zawody latawcowe. Pomaga mu w tym starszy o rok Hasan, służący i towarzysz zabaw. Amir jest świadkiem, kiedy na Hasana napada banda miejscowych chłopaków pod wodzą psychopatycznego Asefa, który gwałci chłopca. Z tchórzostwa i wyrachowania nie staje w jego obronie, a nawet doprowadza do sytuacji, w której Hasan musi opuścić ich dom.

Ćwierć wieku później dorosły Amir mieszka w USA, gdzie po wkroczeniu wojsk radzieckich do Afganistanu wyemigrował wraz z ojcem. Nie odstępuje go poczucie winy, świadomość własnej zdrady. Los daje mu szansę, by dokonać zadośćuczynienia. Musi zdobyć się na odwagę i powrócić do rządzonego przez talibów Kabulu, aby ocalić nie tylko siebie... 

 

W 2003 roku amerykański lekarz afgańskiego pochodzenia opublikował powieść, która podbiła serca czytelników na całym świecie. „Chłopiec z latawcem” Khaleda Hosseiniego stał się międzynarodowym bestsellerem i trudno się temu dziwić. Pisarz stworzył wyjątkowo piękną, choć nie wolną od zła i goryczy, opowieść o chłopięcej przyjaźni, bolesnej zdradzie i  nieustających wyrzutach sumienia, której akcja w dużej mierze rozgrywa się w ogarniętym gwałtownymi przemianami Afganistanie.

Zanim świat pogrążył się w szaleństwie wojny i religijnych przepychanek, dwóch chłopców biegało swobodnie po ulicach Kabulu, traktując miasto, jak swój plac zabaw. Amir syn wpływowego i szanowanego kupca wychowywał się razem z synem sługi swego ojca Hasanem. Choć on był Pasztunem, a Amir Hazarem, przez dwanaście lat chłopcy dorastali razem niczym bracia. Pewnego dnia do serca Amira zaczęła się jednak wkradać zazdrość, która doprowadziła do tragedii i położyła się cieniem na życiu obu bohaterów, których drogi ostatecznie się rozeszły.

Amir ułożył sobie życie w Ameryce. Kiedy po latach dzwoni do niego przyjaciel ojca, w mężczyźnie ożywają wspomnienia młodości i tego, co zrobił Hasanowi. Umierający Rahim Chan namawia bohatera, by przyleciał do Pakistanu i spróbował odpokutować swoje winy.

„Chłopiec z latawcem” to historia, w której można wyodrębnić dwa główne wątki. Jednym z nich jest nostalgiczna opowieść Amira o dorastaniu w Kabulu, walce o akceptację i miłość ojca oraz o okrutnych czynach, które popełnił, by ową akceptację uzyskać. Drugim wątkiem jest opowieść o Afganistanie i zachodzących w nim przemianach.

Dzięki Amirowi i Hasanowi poznajemy Kabul oraz częściowo inne afgańskie miasta, obserwujemy życie i zwyczaje zwykłych ludzi, którzy nie mają nic wspólnego z islamskim fundamentalizmem, z którym dziś głównie kojarzymy to azjatyckie państwo. Oczami nieświadomych niczego dzieci czytelnik obserwuje polityczne zawirowania i narastające w państwie napięcie. Dzięki Amirowi, który po latach wraca do kraju, by odpokutować za swe czyny, otrzymujemy również możliwość spojrzenia na Afganistan oczami człowieka, dokonującego konfrontacji między przeszłością miasta i jego wypełnioną zepsuciem, korupcją, biedą i brutalnością teraźniejszością.

Khaled Hosseini stworzyła wyjątkową opowieść, w której się zakochałam. „Chłopiec z latawcem” okazał się poruszającym tytułem, który przybliżył mi nieco muzułmańską kulturę i religię oraz fragmenty afgańskiej historii, ale nie tylko. Ten utwór jest to przede wszystkim wzruszającą do głębi, dramatyczną historią dwójki ludzi – odsuniętego na boczny tor chłopca walczącego o uznanie ukochanego ojca i jego wiernego, zawsze lojalnego przyjaciela.

Polecam ten tytuł miłośnikom przepełnionych nostalgią, raczej gorzkich niż słodkich, przepełnionych orientem opowieści z wielką historią w tle.



Za możliwość przeczytania książki dziękuję serdecznie wydawnictwu Albatros


Post został zamieszczony również na moim głównym blogu Zaczarowane Strony.

sobota, 3 lutego 2018

"Pejzaż w kolorze sepii" Kazuo Ishiguro

Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 250
Rok wydania: 2009

Mieszkającą w Anglii japońską wdowę Etsuko nieustannie prześladuje wspomnienie samobójstwa córki. Czy ponosi odpowiedzialność za jej śmierć? Dlaczego Keiko odebrała sobie życie? Dzień po dniu Etsuko wraca do przeszłych wydarzeń, szczególnie zaś do upalnego lata w Nagasaki. Krótko po zakończeniu II wojny światowej ona i jej przyjaciele próbowali tam odbudować zrujnowane życie, poradzić sobie w nowej rzeczywistości. Gdy Etsuko przypomina sobie dziwną przyjaźń z Sachiko, zamożną kobietą, która utraciła cały majątek, i jej córką Mariko, reminiscencje przybierają dziwne i niepokojące kształty. Przeszłość zlewa się z teraźniejszością, zacierają się granice między jawą a snem.


„Pejzaż w kolorze sepii” to niewielkiej objętości, nostalgiczna opowieść o losach Etsuko, japońskiej emigrantki, która lata temu osiedliła się na angielskiej prowincji. Przyjazd młodszej córki bohaterki staje się katalizatorem, który wywołuje wspomnienia z młodości, gdy Etsuko była młodą żoną  spodziewającą się narodzin pierwszego dziecka. Wraz z bohaterką przenosimy się do Nagasaki z jej przeszłości.

Do opuszczonego domku nad rzeką wprowadza się młoda kobieta Sachiko wraz z kilkuletnią córką Mariko. Przybycie obcych szybko staje się głównym tematem do plotek dla mieszkańców pobliskich bloków – szczególne kontrowersje wywołuje zachowanie trzydziestoletniej tokijki i jej związek z amerykańskim żołnierzem. Otoczona głównie starszymi sąsiadami Etsuko szybko zaprzyjaźnia się z Sachiko, bardzo często zajmuje się również jej zaniedbywaną córką.

Etsuko i Sachiko to kobiety o przeciwstawnych sobie osobowościach. Główna bohaterka powieści jest przykładną, skromną japońską żoną i synową, cechuje ją powściągliwość i niesamowita wręcz uprzejmość. Sachiko w niczym nie przypomina głównej bohaterki - oschła, często nieuprzejma, nie ma żadnych skrupułów, by wykorzystać dobroć nowej koleżanki. Szczególnie razi zwłaszcza zimny, pełen dystansu stosunek kobiety do córki. Mariko jest właściwie pozostawiona sama sobie  - pozbawiona opieki i czułości ze strony matki staje się dzikim dzieckiem, którego zachowanie wprowadza do fabuły nuty niepokoju i grozy.

Choć Etsuko i Sachiko są swoimi przeciwieństwami, nie sposób nie zauważyć, że im bliżej znajdujemy się końca opowieści, tym więcej pojawia się między bohaterkami podobieństw. Rodzi się pytanie o tożsamość obu kobiet, a także o wiarygodność historii snutej przez Etsuko.

Prosta z pozoru historia utrzymana w stylu okruchów życia przekształca się w niepokojącą opowieść wypełnioną niedomówieniami. Jeszcze długo po odłożeniu książki jej fabuła siedzi w głowie zdezorientowanego czytelnika -  Kazuo Ishiguro wykonał kawał solidnej, pisarskiej roboty.